gb de pl



Moje Biuro jest wieloletnim usługodawcą i doradcą językowym dla wielu zakładów i firm. Podstawowymi korzyściami dla Ciebie, wynikającymi z podjęcia współpracy ze mną, jest:



Dzięki kontaktowi pocztą elektroniczną możliwe jest wykonywanie tłumaczeń niemal w kilkanaście minut po ich wpłynięciu do mnie; bezpieczeństwo tłumaczeń i poufność informacji: cieszę się zaufaniem wielu firm już od ponad dwudziestu pięciu lat, dochowując tajemnicy handlowej, technologicznej i finansowej. Zapraszam do lektury mojej pełnej oferty.

Biuro Tłumaczeń Jarosław Smoczyk powstało 1989 roku jako Laboratorium Nauki Języków Obcych ALITER International.

Po rejestracji i uzyskaniu licencji Ministerstwa Edukacji Narodowej na prowadzenie kursów języków obcych rozpoczęło prowadzenie szkoleń na wielu poziomach zaawansowania.

Na moje zajęcia uczęszczały zarówno dzieci (najmłodszy uczestnik miał 5 lat), jak i dorośli (i to bardzo dorośli - najstarsza osoba miała lat... 89!). Oczywiście oprócz kursów językowych Laboratorium wykonywało tłumaczenia w wielu językach obcych, korzystając z pomocy kilkuset tłumaczy z całej Polski, a także spoza jej granic.

Biuro zmieniło nazwę, na taką, jaka jest znana dzisiaj: Biuro Tłumaczeń Jarosław Smoczyk.

Pierwszą siedzibą biura był skromny barak, należący do Szkoły Podstawowej Nr 2 w Kościanie. Po 7 latach pracy, na skutek chybionych posunięć ówczesnego dyrektora szkoły wespół z burmistrzem miasta, biuro, sławiące imię Kościana w całym kraju i szeroko poza jego granicami musiało się przeprowadzić.
Znalazło przystań w miejscu, którego piękno urzekało. Nie na długo. Po 2 latach trzeba było opuścić i ten gościnny zakątek.

Dzięki gwałtownemu rozwojowi telekomunikacji i informatyki możliwa była reorganizacja biura w taki sposób, aby wzajemny kontakt tłumaczy i kontakt z klientem następował na drodze elektronicznej. Internet coraz bardziej się popularyzował. Dzisiaj jestem w sieci z kolegami z 22 krajów europejskich i wielu, wielu innych, czasami bardzo egzotycznych: z Japonii, USA, Korei... Listy ("E-listy") krążą błyskawicznie. Czuję się tak, jak byśmy podawali sobie rękę poprzez ekran komputera.

Wybudowałem skromny budynek, w którym mam swoją małą „kancelarię” i przyjmuję klientów.

Kontakt z klientem bezpośrednio to czasem okazja, aby przy załatwianiu interesów napić się dobrej kawy w miłym gronie!